Autor Wątek: Szachownica  (Przeczytany 6223 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Szachownica
« dnia: Marzec 13, 2007, 02:45:19 pm »
Prolog

Opuścił głowę między kolana. Jego długie niebieskie włosy przykryły mu całą twarz. Siedział nad zwłokami jakiejś kobiety. Wstał, jednym potężnym kopnięciem wepchnął ciało do wody. Złote włosy unosiły sie chwile na powierzchni jeziora. Na jego policzkach można było dostrzec ślady łez. Podniósł z ziemi wielki, zakrwawiony oburęczny miecz. Czerwona maź przelała się z czubka ostrza na jego dłoń. Poczuł ciepło ludzkiej krwi. Uśmiechnął sie a z oczu ciągle lały sie łzy. Płakał, pierwszy raz od wielu lat....

Nie miał jednak czasu na to by dopełnić rytuału. Zza pleców dało się słyszeć dzikie okrzyki bandytów, którzy takich jak on uważali za zwierzynę. Odwrócił się na pięcie i jeszcze raz pomodlił sie do Boga. Kiedy wymówił Amen jego zbroja ożyła a Las Południowego Payon zamienił sie w piekło.

Uniesione w górę ostrze zalśniło odbijając od siebie promienie słoneczne a wyryty na mieczu obraz, przez chwile zdawał się tętnić życiem. Potężne ramie zadało cios, oręż wbił sie i zanurzył w obojczyk ostatniego bandyty. Ten zdążył sie tylko szarpnąć, po czym padając na kolana i wydając z siebie skowyt - wykrztusił ostatnie krople krwi z ust.
Wojownik popatrzał w niebo. Nad nim rozbłysła jedna z miliona gwiazd.. ta najjaśniejsza. Ona świeciła dzisiaj tylko dla niego. W jednym momencie cały świat stał sie dla niego. Czuł jak trucizna dociera do każdej części jego ciała. Powoli sztywniały mu nogi, następnie ból przelewał sie na tors i ręce. Uśmiechnął sie i tylko jakaś martwa łza sunęła mu po policzku, zamknął oczy, i umarł. Samotnie.

Bohater, który umiera samotnie, podobny jest do jaśniejącego krwawika który lśni w samym środku nieskończonej pustyni. Tharaos takim właśnie klejnotem był, bez dwu zdań.

Rozdział pierwszy
Opowieść Miryu

Nawet o siódmej nad ranem ulice Morroc pełne są ciekawskich turystów, którzy przyjeżdżają tutaj z najdalszych części Midgardu. Widziałam nawet paru z Lighthalzen.. Wielcy mi jegomości. Zresztą.. mi w to graj.. Sakiewki mieli pełne a sama wiesz jak bardzo refleksowi nie służą drinki... Po drugie ten mój seksapil.. Nie ważne, nie o tym miałam mówić. To właśnie wtedy rozpętało się piekło.. sama już nie pamiętam czy najpierw usłyszałam krzyk strażnika czy zobaczyłam "to". Co się tak na mnie patrzysz? Tak.. "to". Ubrany w długi płaszcz mężczyzna.. niewysoki.. mierzący najwięcej 180.. Wyobraź sobie go jak stoi na martwym strażniku i oblizuje swój, ociekający od świeżej krwi, katar. Nie! To nie był żaden z zabójców którego byśmy znały! I właśnie w tym rzecz! Co sie działo potem? Nie pamiętam..wiem, że obudziłam sie w rynsztoku.. Z ogromnym bólem głowy i rozciętą ręką...

Tak.. mówię Ci.. on tu jeszcze wróci..




Poranek w Morroc

Słońce wschodziło coraz wyżej. Upał doskwierał niemiłosiernie paląc skóry niedoświadczonych turystów. Wszędzie krzątali sie zaradni i brudni od pyłu kupcy, którzy już ustawiali swoje stragany. Te pełne były pereł, klejnotów pustyni i turkusowych kamieni, które potem okazywały sie szkłem czy po prostu zwykłym zafarbowanym głazem znalezionym gdzieś pomiędzy wydmami.
Promienie słoneczne doganiały Cię wszędzie. Cień w tym mieście to luksus na który tylko nieliczni mogą sobie pozwolić. Ci nieliczni nazywani są tutaj Szczurami. Dzieci ulicy, które wychowywane były przez nękający codziennie głód i wszechpanującą biedę. Szczury zawsze wiedzą wszystko pierwsze. Nic nie umknie ich uwadze. Znają każdy zakamarek upalnego miasta Morroc. Wiedzą gdzie najczęściej nocują bogacze z północy i wiedzą jak podrzynać im gardła by nikt nic nie zauważył. Są najlepszymi przewodnikami ale za ich usługi czasami płaci sie zbyt wysoką cenę. Nie mają nad sobą żadnych przełożonych. Wiedzą, że każdy Szczur musi szanować drugiego, można powiedzieć, że się lubią, ponieważ życie było dla nich tym samym. Nowi są przyjmowani z lekką niechęcią, jak to zawsze dzieje sie w zamkniętych kręgach. Zresztą... nikt nie dożywał tutaj więcej niz 30 lat. Zdarzały sie wyjątki, był Fruus który szczycił sie swoimi siwymi włosami i zmarszczkami.. Pewnej nocy za dużo wypił.. a Mirya nienawidziła go zbyt bardzo by tak to wszystko zostawić.....

Mirya.. Mirya była jedną z nich. W tym roku kończyła 20 lat. Od zawsze kochała ulice i zapach krwi. Nigdy nie miała rodziców.. przynajmniej ich nie pamięta. Pierwsze co przychodzi jej do głowy gdy myśli o dzieciństwie to rynsztoki brudnego Morroc. Fruus wziął ją pod swoją opiekę. Zawsze lubił małe, zgrabne dziewczynki, które robiły dla niego wszystko. Często bił ją, poniżał i wykorzystywał seksualnie. Mimo tego dał jej taką szkołe życia, że szybko stała sie jedną z najbardziej szanowanych Szczurów. Nie znała litości. Nie znała słowa przebacz, czy proszę. Podrzynała gardła bogatym wdowom, mężatką, matką trojga dzieci, dzieciom które miały na sobie różne błyskotki, mężczyzną którzy zostawiali tutaj swoje rodziny. Zabijała po to by przetrwać. Emocji pozbyła sie zbyt dawno aby pamiętać o tym co nazywają "sumieniem".
Rok temu przerwała line życia Fruusa. Upiła go, oddała mu sie po raz ostatni i podczas snu wypruła mu serce.
Dzisiejszego dnia jednak coś było nie tak. Nie tak jak zawsze. Nawet wiatr wydawał się być jakiś dziwnie lepki i wilgotny. Miryam siedziała koło głównych bram Morroc i przypatrywała sie kolejnym ofiarom. Jedna z nich przykuła jej uwagę - szczególnie...

Co widzialy te zielone oczy?

Strażnik Helmoth odbywał setny dzień swojej służby dla jego wysokości króla Edwarda Wilhelma III. Jego myśli podążały już do domowego zacisza, gdzie żona czekała z uroczystą kolacją i rozłożonymi nogami. Helmoth nie był bystry ani specjalnie wygadany. W głowie siedziały mu jedynie seks i dobre jedzenie. Nie można powiedzieć żeby był złym strażnikiem. Zawsze czujny i gotowy stanąć do walki. Na swoim koncie miał już 17 posłanych do Valhalii, lub jak to Ci dzisiejsi biskupi wolą, do nieba rzezimieszków. Był dumny z tej liczby. 100 dni i aż 17 zabitych. Wiedział, że niedługo czeka go awans.
Jego wzrok przykuł pewien niewysoki mężczyzna odziany w czarną płachtę. Helmoth znał takich jak on, znów przyszedł upić sie w tutejszej karczmie po to tylko by wszcząć masową rzeź. Podszedł więc do niego pewnym krokiem i zasłaniając mu piką wejście rzekł:
- E.. Ty.. Nie wejdziesz, dzisiaj Morroc dla takich jak Ty zamknięte - uśmiechnął się i w myślach już przygotowywał ciętą ripostę na jedną z tych mało wyszukanych odpowiedzi takich śmieci jak on. Nieznajomy uniósł lekko głowę, ale jego twarzy ciągle nie było widać, jakby pod kapturem nikogo nie było. Nie padła żadna odpowiedź. Trochę tym faktem speszony Helmoth szybko wykombinował nową gadkę.
- E.. Ty.. myślisz, że jak tak będziesz stał i milczał to Cię wpuszczę? Chyba totalnie
oszalałeś. Teraz zmykaj stąd bo inaczej poczujesz zimną stal w swoich płucach - kończąc tą wypowiedź Helmoth zmarszczył groźnie brwi i spojrzał na swoją pikę, która lśniła w popołudniowym słońcu. Był z siebie dumny. To powinno nauczyć nieznajomego że z nim niema żartów. Ku jego zdziwieniu żadna odpowiedź nie padła. Zakapturzony mężczyzna nawet sie nie poruszył.
- Eh.. Tyy.. a niech Cię diabli! - wykrzyknął podniecony strażnik i trzy razy szybko uderzył swoją piką celując prosto w serce.
Nieznajomy uchylił sie od tego śmiercionośnego ciosu. Kaptur opadł mu na plecy a Helmoth pierwszy raz w życiu zaczął sie bać. Twarz mężczyzny pokryta była setkami blizn. Jedna obok drugiej stanowiły jakby naturalną rzeźbę jego ciała. Puste, czerwone oczy wpatrzone były ślepo w twarz strażnika. Włosy miał krótkie, kruczo czarne i zaniedbane.
- Przyszedłem tutaj po niego - powiedział nieznajomy. Jego głos nie był zwyczajny. Przedzierał sie przez skórę, wydawało sie jakby wydobywał sie zewsząd. Helmoth przyłożył dłonie do uszu ale ten tęgi, barytonowy głos już był w nim. Rozdzierał go od środka. Strażnik upuścił pikę i padł na kolana. Nieznajomy podszedł do niego i wyciągnął dłoń. Po czym wbił swoje palce głęboko w żebra Helmotha. Stanął na nim i oblizał swoje palce. Po czym spokojnym krokiem wszedł do miasta.
Mirya widziała to wszystko. Przerażona stała jak wryta. Strażnicy zaczęli zbiegać sie z każdego posterunku. Było ich około trzydziestu. Otoczyli nieznajomego i śmiali mu sie prosto w twarz
- nie masz szans morderco! poddaj sie póki jeszcze możesz!
- zgnijesz w więzieniu szczurze!
- to ma być wojownik?
- kim Ty jesteś co?
Mężczyzna tylko podniósł głowę do góry i nagle rozpłynął sie w powietrzu. Strażnicy nie wiedzieli co sie stało. Rozglądali sie po sobie jakby zobaczyli przed chwilą ducha a całe zajście było tylko snem. I wtedy rozpętało sie piekło. Padali jeden po drugim. Tak szybko, że żaden nie zdążył nawet sie poruszyć. Odcięte głowy i wyprute jelita leżały wszędzie. Mirya nie mogła uwierzyć. Ktoś albo ma tak piekielną broń, że jej stal przechodzi przez zbroje jakby zanurzała sie w maśle.. albo ma na tyle siły żeby własnymi rękoma przebić sie przez metal...Krew unosiła sie razem z piaskiem. Zapach mięsa mieszał sie z mdlącym zapachem osocza...

Nieznajomy rozpłynął sie w powietrzu a miasto Morroc zamarło.


Rozdział drugi
Przebudzenie


"Kim jestem? Co ja tutaj do jasnej cholery robie?! Co sie dzieje?"
Otworzył oczy. Powoli żeby światło nie oślepiło go całkowicie. Ku jego zaskoczeniu żadne promienie słońca nie przebijały sie do miejsca w którym leżał, tylko jakaś dziwnie ciężka i lepka mgła unosiła sie dookoła. Uniósł lekko głowę żeby móc rozejrzeć sie po tajemniczej komnacie. Najpierw dostrzegł jakby wyłaniające sie zza białej kurtyny marmurowe, zdobione licznymi hieroglifami ściany. Dach, także kamienny, pokryty był malowidłami, które prawdopodobnie przedstawiały jedną z wielu bitw rozegranych podczas Pierwszego Ragnaroka. Najdziwniejsze było to, że nie mógł dostrzec żadnych drzwi ani okien.
- To pewnie przez tą mgłę - powiedział cicho jakby starając się przekonać samego siebie.
Rękoma zaparł się mocno o betonową podłogę i dźwignął swoje ciało do góry. Sztywne nogi powoli zaczynały dochodzić do siebie, chociaż jeszcze nie mógł stać w pozycji wyprostowanej to czuł to cholerne mrowienie, które zawsze towarzyszy cierpnięciu. "Dobry znak.. przynajmniej wiem, że są sprawne". Palce u nóg wydawały mu się być nie jego. Takie dziesięć małych belek który wystawały z też-nie-jego stóp. Mrowienie powoli schodziło niżej. Czym bardziej chciał zrobić krok, tym bardziej uciskało go w żebrach. Wziął głęboki oddech i czuł jak powietrze wypełnia jego wyschnięte płuca. Klatka piersiowa nadęła się jak wypełniony helem balon a jego ogarnął niesamowity ból. Sztywne jeszcze stopy w jednym momencie wykrzywiły się. Upadł na zimną posadzkę uderzając głową o stos kamieni. Ręce wyprostowały się a nogi ułożyły w przedziwnym splocie - całe jego ciało chwycił skurcz. Nie miał siły krzyczeć. Język cofnął mu sie do gardła. Zaczął się dusić. "Na Odysa! Uduszony przez własny język!". W ostatnim momencie w dłoniach znów normalnie zaczęła płynąć krew a on czym prędzej wepchnął sobie ręce do gardła i wyciągnął swojego niedoszłego "morderce".
Leżał tak przez parę chwil.. pochłonięty bólem i walką z samym sobą. Powietrze paliło jego płuca, każdy wdech był jak ukąszenie skorpiona. Szybkie, mocne i cholernie bolesne, jednak zamiast jadu, on dostarczał swojemu organizmowi to co było mu potrzebne. Powoli wszystko wracało do normy. Kiedy się wyprostował po raz drugi, czuł jak kuje go każdy mięsień.
"Co się stało? Gdzie ja jestem...? i... kim ja jestem?" - ostatnie pytanie wydało mu się najważniejsze. Kim on jest? Choćby nie wiem jak bardzo sięgał wstecz jego wspomnienia zaczynały się i kończyły tu - w tym mglistym i wilgotnym pomieszczeniu. Spojrzał na siebie, teraz dopiero doszło do niego, że leżał całkowicie nagi. Nie mogąc sobie nic przypomnieć zaczął szukać odpowiedzi na drugie z postawionych pytań.
Gdzie, na Thora, on się znajduje??
To, że pomieszczenie jest niezbyt duże można było nawet wyczuć. Powietrze było tutaj stęchłe i gęste jak bagno. Podłoga mogła mieć co najwyżej dziesięć metrów szerokości i tyleż samo długości. Sufit, na którym widział malowidła, znajdował się jakieś trzy metry nad jego głową. Zaczął obchodzić dokładnie każdą ze ścian w poszukiwaniu jakichś drzwi. Przecież jakoś musiał tutaj się dostać. Niestety, na żadnym z marmurowych murów nie było żadnej luki, ani jednego przycisku, nawet jednego wgłębienia. Wszystko co znalazł to tylko hieroglify. Egipskie hieroglify, których nie potrafił rozczytać. Zaczął irytować się sam na siebie. Walił jak oszalały w ściany, które przynosił w odpowiedzi tylko głuche echo.
"Przecież jakoś powietrze musi sie tutaj dostawać! Nie wiele.. ale musi!". Ożywiony tą nową myślą zaczął dokładniej przyglądać się sklepieniu. W jednym z rogów zauważył lekką wypukłość. Po chwili jednak zrezygnował z jakiejkolwiek próby dostania się w owe miejsce. Choćby nie wiem jak bardzo chciał - nie potrafił skakać tak wysoko.
Postanowił się poddać. Usiadł spokojnie na ziemi i czekał.

Dziwiło go jedno... nie czuł głodu.


Tawerna pod Złotym Ryjcem

Towarzyszu! Hej! Do Ciebie mówię! Podejdź do mnie.. no nie bój się. Stary Portos wie coś co mogłoby Cię zainteresować. Wyglądasz na jednego z tych dzielnych (bogatych i cholernie głupich - dodał w myślach) poszukiwaczy przygód z północy. Usiądź na chwile a opowiem Ci co widziały moje oczy.. moje stare piwne oczy. A właśnie, jak już mówimy o piwie.. Może byłbyś łaskaw zamówić jedno i mi? W końcu nie wypada mówić na suche gardło! Dziękuje... No już.. już Ci mówię... Pewno słyszałeś o tej rzezi w centrum Morroc? O tym jednym co w parę sekund pozbawił życia trzydziestu strażników jego królewskiej bla bla bla trzeciego? Działo się to stosunkowo niedawno. Jakieś trzy tygodnie temu.
No i co że wiesz! Ale nie wiesz tego co działo się potem! Nikt nie wie! Tylko stary Portos wie! aaa widzisz! Ale zamów no synu jeszcze jedne piwo bo śliną nie wypada popijać słów.  Więc.. na czym to ja? Tak..tak.. Był piękny, upalny, słoneczny dzień (taki jak zawsze). Jak co dzień leżałem sobie niedaleko piramid, tam obok tych ruin przy oazie. Spokojnie liczyłem ziarenka piasku i sączyłem sobie powoli wino.. Zresztą, co tutaj innego można robić? cholerne zapchlone miasto! Co? A tak.. on. No właśnie.. leżałem sobie pod jedną z wielu tutejszych palm.. Wiatr bujał moje siw... co? No dobra.. dobra.. nie pospieszaj mnie.. Wyobraź sobie jak bardzo byłem zdziwiony gdy zobaczyłem niewysokiego, skąpanego we krwi mężczyznę idącego wprost do paszczy lwa. Tak.. lwa! Kierował się w stronę świętej piramidy. Strzeżonej przez najlepszych żołnierzy, zapieczętowanej czarną magią, przeklętej przez wszystkich kapłanów i błogosławionej przez każdego czarnoksiężnika. Ekhem.. znów mi w gardle zaschło... Tak więc.. Dobrze, dobrze.. zamów. No tak.. szedł spokojnym, wolnym krokiem. Jakby totalnie nie zdawał sobie sprawy gdzie się znajduje. Zakapturzony, niewielki, wyglądał jak jakiś chłoptaś bardziej niż sprawca mordów o jakich ta ziemia nie słyszała. Postanowiłem go śledzić. A co tam! Nie wiedziałem wtedy że to on pozbył głów każdego strażnika w Morroc. Chyba nie przeszkadzało mu to, że siedziałem na jego ogonie. Jakby wcale się mną nie przejmował. Podszedł do strażników, którzy pilnowali piramidy. Oni nawet nie drgnęli! Rozumiesz! Jakby go w ogóle nie widzieli! Co? Ja bajduże? Zaraz zobaczysz co będzie dalej. Wszedł do środka. Do ciemności które samą swoją czernią mogła zabić. Nie wiem co mnie do tego podkusiło. Ale poszedłem za nim. Przeszedłem tak samo obok strażników jak on. Wydawali się jakby byli zrobieni z kamienia. Jak dwie kolumny podpierające sklepienie... Tak.. W środku nie widziałem tego nieznajomego. Szedłem po trupach ubitych potworów. Podążałem coraz głębiej pchany przez próżność. Wiedziałem, że górnych pięter strzeże Isis. Tak..ta Isis, która na swojej szyi nosi najcudowniejsze diamenty tego świata. Wchodziłem po schodach zachlapanych od czerwonej krwi i zielonego osocza. Podążałem przez korytarze, w których pod nogami walały się kości dopiero co "ponownie" zabitych nieumarłych. Kimkolwiek on był. Był na tyle potężny by zajść głębiej niż jakikolwiek wcześniej człowiek. Jednak wtedy myślałem tylko o jednym. O przepustce do Isis. Do jej bogactwa. Do sławy!! Ekhem.. uhh.. Dopiero na końcu.. gdy wszedłem do komnaty oświetlonej ze wszystkich stron,  zacząłem się bać. Przecież to była komnata Ozyrysa.. Myślałem, że zaraz coś rozerwie mnie na strzępy. Że stanę się kolejną z tego stosu czaszek, które mijaliśmy. Jednak w środku było zupełnie cicho. Tak cicho, że słyszałem jak bije moje serce. I wtedy zobaczyłem coś co sprawiło, że moje nogi ugięły się, włosy nastroszyły a ja zacząłem trząść się ze strachu. Zaniemówiłem, żaden dźwięk nie chciał przejść mi przez gardło. Czułem jak powietrze ociera się o struny głosowe ale te jakby nie chciały drgnąć. Na samym środku.. stał on... i Ozyrys. Bóg życia i śmierci. Moje śmiertelne oczy nie powinny były tego oglądać. Widziałem jak on stał tuż przed Bogiem Ozyrysem. Jak odwrócił się w moją stronę. Potem.. nie widziałem nic. Obudziłem się tutaj. W tej karczmie. Zalany piwskiem i z obitą głową... Co? Że niby zmyślam? A idź Ty cholero! Idź! Tylko cycki i pieniądze Ci w głowie! Cholera!

- Ja Ci wierzę - głos wydobył się zza pleców Portosa. Starzec odwrócił się i zobaczył przed sobą młodą, ponętną, ubraną w skąpy skórzany strój kobietę.
- Mirya, moje dziecko.. a masz może grosik dla starca co szuka odpoczynku?
- Masz Portos.. i powiedz mi.. nie słyszałeś o czym oni rozmawiali?
- Złotko.. gdyby tak było, pewnie już dawno dołączyłbym do orszaku Ozyrysa... - kończąc to zdanie puścił jej oczko i uśmiechnął się szkaradnie pokazując swoje trzy lśniące zęby.
- I następnym razem, z takimi opowieściami przychodź do Szczurów. Czegoś takiego nie można rozpowiadać na prawo i lewo. Jasne? - spojrzała na niego tak jak patrzy w oczy przyszłym ofiarom.
- Spokojnie Miryam. Ale ja też muszę z czegoś żyć. - jego dłonie ułożyły się w błagalnym geście.
- To akurat Twoje najmniejsze zmartwienie. Ja bym powiedziała - chcesz żyć, ale nie musisz - w jej oczach zapłonął żywy ogień. Na twarzy pojawił się koci uśmiech a palce zaczęły przewracać nerwowo Stiletto.
- Dobrze kochanie.. dobrze... ehh... jakoś sobie poradzę...

Mirya wyszła z tawerny... Była przekonana, że on oszczędził jej życie z jakiegoś powodu. Tak samo jak oszczędził temu staremu. Kim był ten nieznajomy? Jakim cudem dostał się do  ostatniej komnaty piramid.. i dlaczego Ozyrys z nim pertraktował zamiast zmieść go w pył?!
Czy on naprawdę jest aż tak potężny, że słuchają sie go Bogowie?

Słońce powoli zachodziło. W Morroc ludzie zaczynali żyć na nowo. Tutaj nigdy nie można było wypocząć. A gdzieś daleko na północy. Pomiędzy zeschniętymi drzewami.. ktoś siedział na zimnej posadzce i rozmyślał.
Noc stała się zbawieniem dla nie jednej duszy.

Rozdział trzeci

Ślepy goniec

Rozejrzał się jeszcze raz i znów zobaczył to co przed chwilą. Zimne marmurowe ściany, który z każdą sekundą zdawały się być bliżej. Wiedział, że to tylko iluzja.. omamy, które powodował jego zmęczony już umysł.
"Koniec tego.. trzeba COŚ zrobić" - wstał i otrzepał się z kurzu, który przylepił mu się do ud. Rozepchnął te wciąż ściskające się mury siłą swojej woli i po raz kolejny przypatrzył się tej dziwnej szczelinie, która przepuszczała odrobinę świeżego powietrza. Nic nadzwyczajnego w niej nie dostrzegł. Mała, wydrążona w marmurowej ścianie dziura. Stwierdził w końcu, że nawet gdyby mógł do niej doskoczyć to tak czy owak nie byłby w stanie nic z nią zrobić. Nie bez odpowiedniego sprzętu, którego nie posiadał. Nagi i już doszczętnie poirytowany położył się i pogrążył w swoich myślach. Próbował sobie przypomnieć jak się tutaj znalazł, kto go tu przywlókł i wreszcie - co takiego musiało się stać, że został pozbawiony ubrania.
















 


 




 
 


------------
Poprawiłem błędy ort. Wieczorem dorzucę nową część



« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2007, 04:51:25 am wysłana przez zelazko »

Offline KARION

  • Wiadomości: 3
  • Reputacja: +0/-0
  • Płeć: Mężczyzna
  • KARION RULEZ !~!
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 13, 2007, 03:13:56 pm »
Boskie i respekt !!!! More more plox !!!  ::) ::) ::)  ::)


Offline Blue Red

  • Wiadomości: 45
  • Reputacja: +0/-0
  • Płeć: Kobieta
  • "Peace, love and lol ... to everyone!~" ^^
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 13, 2007, 04:31:58 pm »
Ładne. Nie powiem, żeby nie wciągało, choć czasem kłują w oczy niektóre błędy ortograficzne (typu <<już poprawnie napisane>>"mężczyzna", "stąd", "wdowom", "mężatkom" itp. itd.) - wciskasz do Worda, dodajesz ogonki i poprawiasz. Jestem przekonana, że będzie naprawdę super. A i nawet wspaniale, bo już się tak zapowiada.

Z niecierpliwością będę czekać na kolejne części ^^

Offline glebo

  • Wiadomości: 86
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 13, 2007, 05:05:43 pm »
Dach, takze kamienny, pokryty byl malowidlami
tu chyba chodzi o sufit, sklepienie

Błędów ortograficznych sporo, radzę poprawić, bo ktoś zobaczy jednego byka i może sobie odpuścić resztę lektury. Wydaje mi się też, że jeżeli już piszesz o tych wszystkich flakach i odciętych głowach przydaloby się troche więcej pikantnych szczegółów, w końcu mam XXI wiek :P

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 13, 2007, 05:21:22 pm »
to zaraz zabiore sie za robote.. co do ortografi - mam z tym problemy, word mam ANG only, windowsa tez.. wiec polskich znakow ni widu ni slychu :/ Przepraszam za orty...

Offline BaRi

  • Wiadomości: 71
  • Reputacja: +0/-0
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 13, 2007, 06:13:24 pm »
Niezly pomysl, mocno wkrecajace, popraw bledy i pisz dalsza czesc ;)

Offline Ubakany

  • Wiadomości: 8
  • Reputacja: +0/-0
  • Heto - znaczy wszystko
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 13, 2007, 06:18:40 pm »
NIe za czesto czytam ksiazki ale jak juz jakas mnie wciagnie to musi byc dobra :D a ta czesc mnie wciagnela tak wiec powiem ze czekam na reszte :D:D

Offline Quake

  • Wiadomości: 170
  • Reputacja: +1/-1
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nick rKDR: Quake
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 13, 2007, 07:05:12 pm »
O kurcze, to bylo eloo, napisze co o tym sadze jak dopiszesz reszte ;D

Offline Menace

  • Wiadomości: 119
  • Reputacja: +1/-0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Socjalizm zwyciezy FTF !
  • Nick nKDR: -Menace-
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 13, 2007, 08:27:24 pm »
Całkiem fajne ;) Pisz dalej

Offline Tomo

  • Wiadomości: 39
  • Reputacja: +1/-0
  • Płeć: Kobieta
  • Tenebrae in lucite
    • Auri i ABH RO
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 13, 2007, 09:39:53 pm »
Fabularnie nie jest złe, może by mnie nawet wkręciło, ale narracja jest sztuczna, szczególnie sam prolog. Potem troszeczkę lepiej, aczkolwiek ciągle daleko do ideału. Co się rzuca w oczy - ortografia, brak polskich znaków - to nie RO, to nie irc, to forum, większość ludzi używa tutaj polskich znaków, ich występowanie nie powinno sprawić nikomu problemu. Proponowałabym przerzucić to przez Worda albo OpenOffica, sprawdzić chociaż ortograficzne, bo trochę wstyd pisać "meszczyzna". Jest też pełno błędów interpunkcyjnych, w stylu brak przecinka, brak wielkiej litery albo duże litery nie tam gdzie trzeba (to opowiadanie, "Ty" nie musisz pisać z dużej litery, wręcz przeciwnie) albo znowuż dwie kropki zamiast wielokropka. ;]
Jakbyś trochę więcej czasu temu poświęcił, byłoby z tego naprawdę ekstra opowiadanie - a tak to człowiek zaciska zęby jak trafi na każdego orta, każdy inny błąd. Szczególnie zaś krzywi się człowiek trochę w książkach oczytany, bo to co dokonujesz, to profanacja języka polskiego i jakby moja polonistka to zobaczyła, dostałbyś banię na miejscu, nieważne czy ciekawe, czy nie.
« Ostatnia zmiana: Marzec 13, 2007, 09:43:52 pm wysłana przez Tomo »

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 13, 2007, 09:53:47 pm »
Poprawiłem błędy. Wieczorem nowa część opowiadania :*
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2007, 11:52:28 am wysłana przez zelazko »

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 14, 2007, 05:23:11 pm »
ok nowa część dodana. Wieczorem może będzie kolejna. Albo jutro :*

Offline Blue Red

  • Wiadomości: 45
  • Reputacja: +0/-0
  • Płeć: Kobieta
  • "Peace, love and lol ... to everyone!~" ^^
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 15, 2007, 11:06:54 pm »
Yey, coraz lepiej to się czyta ^^
Pisz, pisz, bo wciąga. Może sama też się wezmę za klepanie w klawiaturę w tym kierunku, hm ... zobaczy się.
Dzia ne!

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 17, 2007, 12:14:09 pm »
narazie jestem w domu (normalnie mieszkam w wwie na stancji) - także niemam dostępu do internetu - dalsza częśc w niedziele albo poniedziałek :*

Offline Aroth

  • Wiadomości: 10
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 17, 2007, 07:20:48 pm »
Cytuj
Uniesione w górę ostrze zalśniło odbijając od siebie promienie słoneczne, a wyryty na mieczu obraz, przez chwile zdawał się tętnić życiem. Potężne ramie zadało cios, oręż wbił sie i zanurzył w obojczyk ostatniego bandyty. Ten zdążył sie tylko szarpnąć, po czym padając na kolana i wydając z siebie skowyt - wykrztusił ostatnie krople krwi z ust.
Wojownik popatrzał w niebo. Nad nim rozbłysła jedna z miliona gwiazd... ta najjaśniejsza.

Hmm... od miecza odbijały się promienie słoneczne, a potem rozbłysła się gwiazda? To raczej trochę dziwne, albo ta gwiazda naprawdę mocno świeci.

Ogólnie to początek mnie tak zanudził, że mi się dalej nie chciało czytać. Nie wiem jak końcówka.

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 18, 2007, 11:48:06 am »
ogólnie przyjęło się, że nie recenzuje się czegokolwiek po przeczytaniu 2 zdań. ale dobrze.. miało prawo Cię zanudzić.

co do fragmentu. W tym rzecz, dostrzecz różnicę czasu. Nie zastosowałem tego bezmyslnie. Tu jest pełn ukrytych zagadek.. w końcu sama nazwa powinna dać do myślenia.

Offline Eldin

  • Wiadomości: 101
  • Reputacja: +0/-0
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 19, 2007, 07:24:38 pm »
Ok teraz ja...
Mnie się podoba fakt rażą błędy ortograficzne ale widzę ze starasz sie je poprawiać i to jest fajne
btw: kiedy dalej i za ile planujesz skonczyc

Offline zelazko

  • Wiadomości: 50
  • Reputacja: +0/-0
  • Zapraszam do piekla
Odp: Szachownica
« Odpowiedź #17 dnia: Marzec 19, 2007, 10:34:35 pm »
to będzie dość długie.. reszta, jak znajde odrobinę wolnego czasu - napewno jutro cosik dorzucę :*



« Ostatnia zmiana: Czerwiec 29, 2010, 03:38:12 pm wysłana przez My way »